Myślimy ekologicznie

Eko jest drogie? Policzyliśmy, ile kosztuje „tani” dom

Eko jest drogie? Policzyliśmy, ile kosztuje „tani” dom

Macie wrażenie, że „bycie eko” jest po prostu drogie? Rozumiemy. Na pierwszy rzut oka ekologiczne opakowania na żywność to zbędny luksus. Woreczki kosztują grosze. Dlaczego mielibyście płacić więcej?

Pieniądze uciekają jednak gdzie indziej. Niepostrzeżenie, po cichu, każdego dnia.

Gdzie tracicie najwięcej pieniędzy?

Przejdźmy do konkretów. Przeciętna rodzina wydaje rocznie na folię spożywczą, folię aluminiową i foliowe woreczki około 80–120 zł. Używacie ich raz i lądują w koszu.

To jednak dopiero wierzchołek góry lodowej. Najdroższe jedzenie to przecież to, które wyrzucacie. Przypomnijcie sobie połówkę awokado, która ściemniała w lodówce, bo nie zdążyliście jej zjeść. Albo kawałek dobrego parmezanu za 35 zł, który spleśniał w foliówce albo na powietrzu wysechł na kamień. Jeśli przez złe przechowywanie wyrzucacie co miesiąc jedzenie za jedyne 40 zł, rocznie kosztuje was to 480 zł. Wystarczy dobrze zapakować, a jedzenie poczeka na was, nie na kompost.

Woskowijki, awokado, pieczywo i owoce na stole

Matematyka trwałości

Prawdą jest, że zestaw foliowych woreczków albo rolka folii spożywczej wyjdzie taniej niż zestaw woskowijek. Przyjrzyjmy się temu jednak bliżej.

Woskowijki użyjemy mniej więcej 365 razy. Ale to nie koniec. Wystarczy odnowić ją woskiem Wosko Fix i można dalej. Próbowaliście kiedyś skleić podarty woreczek albo umyć zużytą folię spożywczą? Kto by się w to bawił, prawda?

Mycie woskowijki pod bieżącą wodą

Wreszcie chodzi też o nasze zdrowie. Czy wiecie, że z plastikowych opakowań do jedzenia przenikają szkodliwe substancje? Co więcej, w środowisku, które w ogóle nie oddycha, bakterie i pleśń mnożą się w najlepsze. W naturalnym opakowaniu jest dokładnie odwrotnie. Naturalne właściwości antybakteryjne i przeciwgrzybicze wosku pszczelego i żywicy, z których powstaje woskowijka, zapobiegają rozwojowi pleśni i bakterii. A mikroplastik nie grozi!

Maliny i borówki zawinięte w woskowijkę

Jakość, która się zwraca

Nasza filozofia jest prosta. Zadowolenie nie bierze się z ilości rzeczy, które gromadzimy w domu, ale z jakości, która naprawdę wytrzyma.

„Mniej znaczy więcej” – moim zdaniem w tym przypadku to się zdecydowanie sprawdza. Mniej plastiku, a zamiast niego jedna porządna woskowijka, która nigdy nie wyląduje w koszu (najwyżej w ognisku). Swoją drogą ta filozofia sprawdza się też gdzie indziej, na przykład przy kupowaniu przecenionej żywności. Od lat bezskutecznie próbuję to wytłumaczyć mojemu ukochanemu, który uwielbia kupować jedzenie tuż przed końcem terminu ważności. Byłoby to w porządku, gdyby nie to, że kupuje go tyle, że zanim zdążymy wszystko zjeść, nie uratuje go nawet armia woskowijek... ale to już temat na inny artykuł.

Domowy stół z jedzeniem zawiniętym w woskowijki

Wszystkie artykuły